Na początek kwestia sweterka. Tak jak pisałam wcześniej, udałam się z Mamą do sklepu i nabyłam włóczkę, jednak zupełnie inną niż planowałam. W sklepie bardzo uprzejma pani sprzedawczyni doradziła mi co nieco :) Tym sposobem kupiłyśmy dużo cieńszą włóczkę w błękitnym kolorze z lekkim połyskiem. Powstanie z niej lekki i uroczy ( mam nadzieję ;p) sweterek - kamizelka :)
Aktualnie kończę także realizować zamówienie przyjaciółki na czapkę w ślicznym ciut miętowym, ciut niebieskim kolorze. Zdjęcia obydwu prac już niedługo :)
By wyróżnić się z tłumu Vans'ów i Converse'ów postanowiłam uruchomić swoje twórcze myślenie i działanie. Oto owoc mojej kreatywności :
Trampki wzbudziły spory entuzjazm, co znacznie podniosło moje morale ;) Zmotywowało mnie to także do kontynuowania radosnej twórczości. W planach mam teraz uatrakcyjnienie szmacianej torby. Zgromadziłam już trochę materiałów, ale ostatecznej wizji jeszcze nie dopracowałam. Ale wszystko przede mną!
A skoro jesteśmy już przy twórczym działaniu, to przedstawiam kolejną odsłonę tarty - tym razem wersja szpinakowa :) Dzięki niej pokochałam szpinak!

Tarta ze szpinakiem
1) Ciasto -> przygotowujemy wg przepisu na tartę z mięsem mielonym http://atgreengables.blogspot.com/2012/05/rainy-delicious-saturday.html
2) Farsz:
- ok. 600 g świeżego szpinaku
- 1 duża cebula
- 4 duże ząbki czosnku
- 100 g sera feta
- 50 g startego parmezanu (może być inny ulubiony ser)
- 3 jajka
- tarta gałka muszkatołowa, sól, pieprz
Wszystkie egzemplarze "Przyjaciółki" z lat 1948-1949. Po przewróceniu pierwszej kartki, nie mogłam się oderwać od tej wciągającej lektury aż do ostatniej strony :) Stare wykroje, przepisy, porady, szkice sukienek... Oczywiście wszystko okraszone nieziemską ilością komunistycznej propagandy. Fantastyczna lektura! :)
Gdyby jeszcze ktoś chciał mi coś podobnego sprezentować - proszę się nie krepować! :]
Dzisiejszy wieczór upłynie mi jeszcze w towarzystwie drutów - tak, tak Werciu, kończę Twoją czapeczkę :) oraz lektury, która ostatnio absolutnie mnie pochłonęła - "Anna Karenina". Doskonała książka :) No, wypadnie mi jeszcze sięgnąć po Biologię Danowskiego... Coraz później, a jeszcze sporo do zrobienia. Do następnego razu! Ciao :)